Salvador Dali – Chrystus św. Jana od Krzyża

Salvador Dali – Chrystus św. Jana od Krzyża

. 5 min czytania

Salvador Dali namalował obraz "Chrystus św. Jana od Krzyża" w 1951 roku. Był to trzeci okres jego twórczości. Pierwszy z nich był okresem młodzieńczym, kiedy nie miał jeszcze własnego stylu i eksperymentował. W drugim okresie Dali znalazł swój własny, wyrazisty styl. Zafascynowany psychoanalizą Freuda, malował obrazy surrealistyczne naładowane symbolami. Trzeci okres twórczości przyniósł wielką zmianę. Malarz zaczął wzorować się na malarstwie sakralnym. Jego obrazy stały się wielkie (rozmiary "Chrystusa św. Jana od Krzyża" to 205/116 cm) i poważne. Zaczęły przedstawiać sceny pochodzące z Nowego Testamentu, między innymi ostatnią wieczerzę oraz ukrzyżowanego Chrystusa. Salvador Dali tak wyjaśnił swoją motywację do namalowania tego obrazu:

W 1950 roku miałem kosmiczny sen, w który dostrzegłem ten obraz w kolorze, który w moim śnie reprezentował jądro atomu. To jądro przybrało wkrótce sens metafizyczny; uznałem je za samą jedność Wszechświata, za Chrystusa! Później dzięki karmelicie, ojcowi Bruno, dostrzegłem rysunek Chrystusa ręki św. Jana od Krzyża. Określiłem geometrycznie trójkąt i okrąg, które estetycznie podsumowały wszystkie moje poprzednie eksperymenty. Wpisałem Chrystusa w ten trójkąt.
Salvador Dali – Chrystus św. Jana od Krzyża

Mieszanie się symboliki sakralnej z geometrią, powtarza się w wielu pracach malarza w trzecim okresie. Przykładem jest choćby obraz Corpus Hypercubus, który również przedstawia ukrzyżowanego Chrystusa. Dali zafascynowany był w owym czasie nauką, a Albert Einstein osiągnął status najpopularniejszego geniusza świata. Nie wykluczone jest, że Salvador Dali zafascynował się panteizmem, który wyznawał Einstein.

Panteizm jest poglądem zgodnie z którym Wszechświat jest tożsamy z Bogiem. Objawia się on poprzez porządek, wynikający z faktu, że Wszechświat zdaje się przestrzegać relatywnie prostych, ale też harmonijnych praw przyrody. Nie chodzi tutaj o katolickiego Boga, który interesuje się ludzkimi sprawami. Tak Albert Einstein scharakteryzował swoje poglądy religijne:

Nie jestem ateistą. Nie wiem czy mogę nazwać siebie panteistą. Problem ten jest zbyt trudny jak na nasze ograniczone umysły. Czy mogę odpowiedzieć parabolą? Ludzki umysł, nieważne jak dobrze wyćwiczony, nie potrafi zrozumieć Wszechświata. Jesteśmy jak małe dzieci, wchodzące do olbrzymiej biblioteki, których ściany pokryte są książkami w różnych językach, sięgające aż do sufitu. Dziecko wie, że ktoś musiał napisać te książki. Nie wie kto lub co. Nie potrafi zrozumieć języka w którym są napisane. Dziecko dostrzega określony plan w układzie książek, tajemniczy porządek, którego nie rozumie, ale nikle podejrzewa. Tak moim zdaniem wygląda sytuacja ludzkiego umysłu, nawet największego i najbardziej kulturalnego, wobec idei Boga. Widzimy nasz wszechświat fenomenalnie zorganizowany, przestrzegający pewnych praw, ale same prawa rozumiemy tylko mętnie. Nasze ograniczone umysły nie potrafią uchwycić tajemniczej siły, która kołysze konstelacjami gwiazd.
Chrystus wpisany w trójkąt równoboczny. Pasuje prawie idealnie.

We wspomnianym trzecim okresie twórczości Salvador Dali w znaczący sposób poprawił swoją technikę malarską. Również wtedy zaczęło się jego uwielbienie dla dawnych mistrzów, a szczególnie hiszpańskiego malarza Diego Velazqueza żyjącego w XVII wieku. Velazque, podobnie jak robił to później Salvador Dali, malował często motywy religijne, cechujące się wysokim realizmem i wspaniałą techniką oraz pracował na wielkich płótnach. Jego obraz "Chrystus ukrzyżowany" przypomina "Chrystusa św. Jana od Krzyża".

Diego Velázquez – Chrystus ukrzyżowany

Tym co odróżnia to płótno od klasycznych odpowiedników dawnych mistrzów jest nietypowe umieszczenie krzyża i wiszącego na nim Chrystusa. Krzyż unosi się w powietrzu, pod dziwnym kątem, który powoduje, że Chrystus spogląda w dół. Sprawia wrażenie jakby miał z niego spaść. Aby móc realistycznie oddać to dziwne ułożenie ciała, Dali wykorzystał kaskadera i akrobatę Russella Saundersa, który został podwieszony pod sufit w pozie przedstawionej na obrazie. Dali dzięki temu mógł realistycznie oddać napięcie zawieszonego ciała.

Dali zapożyczył tą dziwną pozę Chrystusa ze szkicu autorstwa św. Jana od Krzyża, datowanego na XVI wiek. Święty Jan od Krzyża był katolickim świętym, reformatorem zakonu karmelitów oraz mistykiem. Jeden z jego szkiców wyglądał następująco:

Szkic ukrzyżowanego Chrystusa ręki św. Jana od Krzyża

Ciekawym szczegółem dotyczącym "Chrystusa św. Jana od Krzyża" oraz Corpus Hypercubus jest, że na obu tych obrazach Chrystus jest nienaturalnie wygięty, tak, że uniemożliwia to zobaczenia jego twarzy. Czy jest to przypadek?

Nowoczesna fizyka, mistyka, geometria, sfera sacrum… wszystko to brzmi górnolotnie. Ale samo powstanie dzieła było związane z prozą życia codziennego, ze zwykłymi, powszednimi problemami. Otóż Dali kończył ten obraz jesienią 1951 roku w swoim domu, w hiszpańskim Port Lligat. Było jednak tak zimno, że Gala, żona malarza, zdecydowała, że koniecznie i możliwie szybko należy zainstalować centralne ogrzewanie. Salvador Dali przeżywał w tym czasie chwile grozy, ze względu na pył unoszący się powietrzu w związku z remontem. Opisywał to następująco:

Zabraliśmy obraz z mojego studio, do sypialni, tak abym mógł kontynuować malowanie, przykryty białym prześcieradłem, które nie mogło dotykać powierzchni pokrytej farbą olejną. Powiedziałem, że nie wierzę abym mógł namalować mojego Chrystusa jeszcze raz, jeżeli przydarzyłby się mu jakiś wypadek. To była prawdziwie uroczysta udręka. W dziesięć dni zainstalowano centralne ogrzewanie i mogłem w końcu dokończyć obraz. Później zabrałem go do Londynu, gdzie pierwszy raz pokazano go publicznie, w galerii Lefevre.
Salvador Dali malujący detal obrazu Chrystus św. Jana od Krzyża

Już po wywieszeniu w galerii, obraz ten został kilka razy zaatakowany przez oglądających. W 1961 roku, pewien mężczyzna, u którego później stwierdzono zaburzenia psychiczne, znacząco uszkodził obraz. Wbił w niego ostrze i pociągnął w prawo, a potem w dół, co spowodowało ogromne rozdarcie. Obraz udało się naprawić dzięki żmudnej i drobiazgowej technice zszywania płótna. Jednak nawet po wszystkich zabiegach rekonstrukcyjnych nadal można stwierdzić gdzie przebiegały rozdarcia, kiedy ogląda się obraz z bliska.

Salvador Dali – Chrystus św. Jana od Krzyża (zniszczony)

Następnie w 1981 roku jeden ze zwiedzających przemycił do wnętrza muzeum pistolet pneumatyczny, z którego strzelił kilkukrotnie do obrazu. Na szczęście jednak uszkodzenia okazały się niewielkie. Dlaczego obraz został zaatakowany? I to dwukrotnie? Prawdopodobnie ze względu na obrażone uczucia religijne. Poza w której malarz ukazał Chrystusa jest inna od tej powszechnie znanej z obrazów religijnych. Inną możliwością jest niezadowolenie mieszkańców Glasgow z zakupu obrazu. Otóż obraz zakupiony został w styczniu 1952 roku, zaledwie siedem lat po zakończeniu Drugiej Wojny Światowej. Wielu wówczas uważało, że wydatek 8200 funtów na obraz to zbytek i można wykorzystać te pieniądze lepiej. Dzisiaj oczywiście ten obraz warty jest miliony dolarów i okazał się świetną inwestycją. Stanowi dumę muzeum w Glasgow, w Szkocji.

Salvador Dali – Chrystus św. Jana od Krzyża (rozmiar)
Michał Sykutera
[email protected]