Pomyślnie zasubskrybowałeś Blog filozoficzny
Wspaniale! Następnie zakończ płatność, aby uzyskać pełny dostęp do Blog filozoficzny
Witamy spowrotem! Logowanie powiodło się.
Success! Your account is fully activated, you now have access to all content.
Success! Your billing info is updated.
Billing info update failed.
Filozofia rozumiana na dwa sposoby

Filozofia rozumiana na dwa sposoby

. 4 min czytania

Co oznacza termin "filozofia"? Jak by go ugryźć? Początkowo starałem się wypracować pojedynczą formułę, która opisałaby wszystkie jego przejawy. Zdałem sobie jednak sprawę, że jest to termin szeroki i wieloznaczny. A zamknąć go w ramy pojedynczej definicji znaczy niechybnie go zubożyć, okroić z części jego sensu.

Co znaczy termin "filozofia" w dzisiejszych czasach? Znaczy w gruncie rzeczy wszystko, co na gruncie poznania, nie jest nauką. Zatem filozofia zajmuje się tym, do czego obecnie dosięgnąć nie może metoda naukowa, która wyznacza granice nauki. Powodem może być zbyt niski poziom wiedzy na dany temat czy po prostu same ograniczenia metody. Zatem filozofia zajmuje się problemami etycznymi i politycznymi, ale też tematami na obrzeżach nauki... a przynajmniej dopóki metoda naukowa im ich nie wydrze. Jest to szerokie spektrum tematów. Rozpoczyna się od problemu interpretacji mechaniki kwantowej, sięgając aż do dylematu najlepszego ustroju państwa. W tym rozumieniu pojęcie "filozofia" można zastąpić przez "poznanie nienaukowe".

Tak najczęściej rozumiemy termin "filozofia" dzisiaj. Wróćmy jednak do jej początków, kiedy rewolucja naukowa miała dopiero nadejść. Na gruncie poznania istniała tylko filozofia. Zatem znaczenie tego terminu było wówczas inne – tożsame z pojęciem "poznanie". Jeżeli spojrzeć na ręce starożytnym filozofom, to ich działalność dokładnie to odzwierciedlała. Byli to ludzie, których od reszty społeczeństwa odróżniał pęd ku wiedzy i zrozumieniu świata.

Sokrates codziennie przemierzał ateńskie ulice, aby znaleźć kogoś z kim mógłby porozmawiać na tematy ogólne. W tamtych czasach podróże były wysoce uciążliwe. Mimo to Demokryt udawał się, gdzie tylko mógł, aby poznać naukę i kulturę innych nacji. Platon założył swoją akademię, która była codziennym polem debat na tematy filozoficzne. Wyliczenia można by ciągnąć... Każdy filozof starożytny nastawiony był na poznanie, chciał wiedzieć więcej; zrozumieć świat, w którym się znalazł; odkryć zagadki Rzeczywistości. Filozofia zatem pierwotnie znaczyła tyle co poznanie, a filozof był człowiekiem, który się mu oddawał. Wówczas filozofia oznaczała pęd ku wiedzy, dążenie do zrozumienia świata, bezwarunkową chęć rozwoju umysłowego.

Podział na naukę i filozofię w sferze poznania, powstał dopiero w czasach nowożytnych. Powodem było wyodrębnienie nauki, jako dziedziny poznania, poddanej reżimowi stawiania hipotez i ich doświadczalnej weryfikacji. Filozofia zajmuje się resztą. Podział ten jest płynny, jako że front nauki cały czas prze do przodu. I to, co do niedawna było domeną filozofii, okazuje się być domeną nauki, jest przez nią anektowane.

Zdaje mi się, że filozofowie ubolewają nad tą sytuacją. Tak, minęły złote czasy, kiedy filozofia była monopolistką na rynku poznania, a wyobraźnia filozofów nie była niczym ograniczona - twórcza i swobodna. Czy dlatego filozofowie tak chętnie wracają do dzieł sprzed rewolucji naukowej, gdy jednocześnie sama nauka niewiele ich interesuje? To fatalny błąd, wynikający z niezrozumienia istoty pojęcia "filozofia". We właściwym, pierwotnym rozumieniu tego terminu, oznacza on po prostu poznanie, a filozof to człowiek, który chce poznać i zrozumieć świat. Dokładnie tak jak jego starożytni poprzednicy. I w tym kontekście nie robi różnicy czy dana wiedza kwalifikowana jest jako naukowa czy filozoficzna. Etykiety nie mają znaczenia, liczy się tylko rozwój umysłowy, poszerzanie horyzontów, lepsze zrozumienie Rzeczywistości.

To nieporozumienie widoczne jest w działalności filozofów. Wielu z nich poświęca się głównie pracy związanej z poznawaniem dzieł dawnych myślicieli, ich polemik i argumentów, pytań, problemów i sporów. Sądzą, że na tym polega bycie filozofem – na zajmowaniu się dziedziną, oznaczoną etykietą "filozofia". Często też świadomie unikają nauki, sądząc, że nie powinni się nią zajmować, jako że nie jest to ich dziedzina. Z pewnością nie jest to dążenie do mądrości, które nastawione powinno być na poznanie i zrozumienie świata. Zatem paradoksalnie, ten owczy pęd ku filozofii (rozumianej jako dziedzina, a nie sposób bycia) sprawia, że filozofowie są kiepskimi filozofami.

Nauka jest skarbnicą wiedzy o Rzeczywistości. Filozof, który z niej nie czerpie, nie jest w stanie zrozumieć świata. Rezultatem tego całego nieporozumienia jest człowiek, uważający się za mądrego (ponieważ filozofia kojarzy mu się z mądrością), który świetnie zna dzieła dawnych filozofów, potrafi z pamięci przywołać wszelkie ich polemiki, argumenty i twierdzenia, ale brak mu podstawowej wiedzy, którą dostarcza nauka. Zna zatem na przykład szczegóły filozofii Heraklita, ale nie zna szczegółów teorii ewolucji. Wielokrotnie czytał "Dialogi" Platona, ale nie ma pojęcia czym jest Ogólna teoria względności. Dogłębnie zna historię metafizyki, ale neurofizjologia jest mu całkowicie obca. Sądzę, że takiego człowieka określić można jako eksperta od poznania nienaukowego, a nie filozofa.

Jestem przekonany, że gdyby Demokryt zobaczył działalność wielu dzisiejszych "filozofia", to złapałby się za głowę i wypowiedział kilka archaicznych przekleństw w języku starogreckim. Gdyby w jego czasach istniała wiedza naukowa, bez wątpienia zgłębiałby ją z wielką pasją. Historia filozofii mniej by go interesowała. Skupiłby się na lepszym zrozumieniu świata, uzyskaniu odpowiedzi na palące go, ogólne pytania. Demokrytowi chodziło o poznanie, rozwój umysłowy i poszerzenie zrozumienia Rzeczywistości, czyli po prostu mądrość. W tym rozumieniu filozofia to "umiłowanie mądrości". Sądzę jednak, że kierunek, który obrało wielu nowoczesnych filozofów, polegający na ograniczeniu swojej działalności do filozofii jako dziedziny, do poznania nienaukowego, nie ma nic wspólnego z mądrością, a raczej z błądzeniem i ignorancją.

Michał Sykutera

Pasjonuję się filozofią, ale nie tą ciężką jak hipopotam i toporną jak radziecka ciężarówka. Przeciwnie – tą, która jest przejawem inteligencji, polotu i swobody duchowej wobec spraw najistotniejszych.

Media społecznościowe