Pomyślnie zasubskrybowałeś Blog filozoficzny
Wspaniale! Następnie zakończ płatność, aby uzyskać pełny dostęp do Blog filozoficzny
Witamy spowrotem! Logowanie powiodło się.
Success! Your account is fully activated, you now have access to all content.
Success! Your billing info is updated.
Billing info update failed.
Filozoficzne wtajemniczenia

Filozoficzne wtajemniczenia

. 2 min czytania

Zajmowanie się filozofią jest podobne do wchodzenia po schodach – wykonuje się mozolnie krok za krokiem. Każdy kolejny stopień na tej drodze nazywam wtajemniczeniem, przez które rozumiem istotną informację, wyjaśnienie czy też ideę, która pozwala lepiej zrozumieć Rzeczywistość. Dla wolnorynkowca może to być lektura książki, która otworzy mu oczy na cierpienia ludzi nie radzących sobie na wolnym rynku. Dla humanisty może to być poznanie Ogólnej teorii względności. Dla sobka spotkanie się z przykładem czystej, szczerej wielkoduszności. Dla samotnika poznanie wspaniałego człowieka, który zmieni jego wyobrażenie o człowieczeństwie.

Książki, które najbardziej lubię, są naładowane wtajemniczeniami. I wystarczy przeczytać jedno takie dzieło, aby zrobić duże postępy pod względem umysłowym. Niestety lektury tego typu to rzadkość. Takie są dwie książki, które znajdują się na szczycie listy moich ulubionych książek: "Od neuronu do (samo)świadomości" Bernarda Korzeniewskiego oraz "Dziennik" Witolda Gombrowicza.

Wtajemniczenia nie ograniczają się jednak tylko do książek, ale można je znaleźć wszędzie – podczas rozmowy, w kinie, podczas spaceru w lesie, w gazecie lub na blogu. Dlatego też uważam, że filozof nie powinien zamykać się w wieży z kości słoniowej, gdzie oddawać się będzie lekturze dawnych filozofów. Przeciwnie – powinien żyć aktywnie, próbując wielu rzeczy, stykając się z wieloma ludźmi, eksperymentować - słowem, szukać wtajemniczeń gdzie tylko może, a książki traktować jako tylko jedno ich źródło.

Blogi również stanowią źródło wtajemniczeń i to często bardzo dobre. Ta myśl przyświeca mi zawsze kiedy pracuję nad wpisami na "Blog filozoficzny". W każdym wpisie zawrzeć chcę co najmniej jedno wtajemniczenie. Co najmniej jeden fragment, myśl lub zestawienie idei, które sprawi, że czytelnik zrozumie świat lepiej i w ten sposób przyczyni się to do jego rozwoju jako filozofa. Oczywiście jeżeli będzie on tego chciał – jeżeli przeczyta pobieżnie i bezmyślnie to nic z tego nie będzie.

Tak na marginesie. Bardziej od słowa "wtajemniczenie" wolałbym użyć w tym kontekście słowa "wgląd", jako skrót od "wgląd w istotę rzeczy". Problematyczna jest jednak jego liczba mnoga, to jest "wglądy", która brzmi bardzo niezręcznie. Posługuje się zatem słowem "wtajemniczenie", które jest drugim najtrafniejszym tłumaczeniem angielskiego słowa "insight", oddającego dokładnie to, co mam w tym przypadku na myśli.

Michał Sykutera

Pasjonuję się filozofią, ale nie tą ciężką jak hipopotam i toporną jak radziecka ciężarówka. Przeciwnie – tą, która jest przejawem inteligencji, polotu i swobody duchowej wobec spraw najistotniejszych.

Facebook