Sztuka nowoczesna i apatia

Sztuka nowoczesna i apatia

. 3 min czytania

„Czy twoi rodzice mieli dziecko, które przeżyło?” „Tak” – odpowiada rekrut. „Jestem pewien, że tego żałują. Jesteś tak brzydki, że mógłbyś być arcydziełem sztuki nowoczesnej!”. W ten sposób psychopatyczny sierżant, obrażał jednego ze swoich szeregowych podwładnych w klasyku kina, filmie "Full Metal Jacket" Stanley'a Kubricka.

Zawsze śmiałem się z tej inwektywy. Uznawałem ją za całkiem błyskotliwą. Jednak ostatnio w moje ręce trafiła książka „Essential Modern Art”, autorstwa Robina Blake’a. Autor zebrał w niej ponad sto reprodukcji dzieł sztuki nowoczesnej, które uznał za najważniejsze. Zrzedła mi mina, bo to co od lat miałem za żart i zgrywę, okazało się być całkiem trafną obserwacją.

Na okładce napisano:

„Wszystkie dzieła sztuki nowoczesnej mają na celu prowokować i kwestionować to co było wcześniej, oferować alternatywną perspektywę. Dzieła tu przedstawione różnią się od siebie w olbrzymim stopniu i pochodzą z wielu artystycznych dyscyplin. To co je łączy to, że kiedy zostały stworzone, szokowały i kłopotały.”

Owszem… no tak... może i racja… ale jednak dzieła te są w większości kiepskie. Na ponad sto dzieł, tylko garstka mi się spodobała, poruszyła mnie jakoś. Na placach jednej ręki policzyć mogę te dzieła, która powiesiłbym na ścianie we własnym domu.

Kazimir Malevich – Czarny kwadrat na białym tle

To bardzo dziwne! Kiedy czytam o tych dziełach, mówię sobie: „Rzeczywiście to ma sens. Tak, ten obraz należy do nurtu X, który był reakcją na Y. Słusznie.” albo „No tak, widać w tym obrazie przedsmak tego, co malarz Z będzie tworzył później, ewidentnie widać tu kiełkujący nowy prąd. To twórcze.”. Poddane racjonalnej analizie to wszystko się broni, całość nie zapada się z hukiem w czeluści absurdu.

Kiedy jednak przestaję myśleć i po prostu patrzę na te dzieła, wówczas czuję powiew nonsensu. Malarstwo jest koniec końców sztuką plastyczną – czy nie powinno się oczekiwać od niej, że będzie się podobać? Że człowiek o przynajmniej średnim poczuciu estetyki będzie chciał obcować z tym dziełem, oglądać go na co dzień? Że dzieło nie będzie brzydkie, nudne i pozbawione polotu? Przeglądając jednak ten album dochodzę do wniosku, że oczekiwania te nie są spełnione. Sztuka nowoczesna ewidentnie jest spod znaku brzydoty i nudy.

Obrazy wewnątrz "Kaplicy Rothko" autorstwa Marka Rothko

I tutaj dochodzimy do kwestii, którą uważam za zasadniczą. Malarstwo w dawnych czasach było zdrowe, ponieważ miało się podobać. Obraz służył do tego, żeby ozdabiać wnętrze, być jego wyjątkowym, twórczym elementem. Człowiek obcował z obrazem na co dzień – dlatego wybierał to co mu się podobało, co było estetyczne. W dzisiejszych czasach sytuacja odwróciła się o sto osiemdziesiąt stopni. Kiedyś człowiek oczekiwał, że sztuka będzie mu się podobać, że będzie kreatywna, twórcza, miała styl i polot. Dzisiaj to sztuka oczekuje od człowieka, że będzie mu się podobać.

Instytucje kultury, krytycy, profesorowie i wszelkiej maści "snobowie" narzucają reszcie społeczeństwa, to co powinni oni wielbić, co powinno im się podobać. I okazuje się, że kiepskie dzieła, których żaden przeciętny człowiek przy zdrowych zmysłach nie powiesiłby na ścianach swojego mieszkania, przedstawiane są jako najważniejsze dzieła sztuki ubiegłych stu lat.

Barnett Newman pozujący przed jednym ze swoich arcydzieł

Powtarzam, to niezdrowe! Owszem, krytycy i artyści mogą wielbić, co chcą. Kolekcjonerzy mogą płacić za dzieła, które sami wybiorą, a instytucje kultury prezentować te dzieła, które uznają za najbardziej wartościowe. Co nam jednak po sztuce, kiedy przestaje mieć ona polot? Kiedy wyparował z niej styl? Kiedy przestaje pociągać, kiedy nie podnieca, nie porusza w nas nic – po prostu nas nudzi?

Przeglądając album „Essential Modern Art” czułem apatię – brak zainteresowania i zaangażowania, zniechęcenie i zobojętnienie. Czy na takim fundamencie można zbudować cokolwiek wartościowego?

Michał Sykutera

Filozofia jest drogą prowadzącą ku Rzeczywistości. „Blog filozoficzny” to mój dziennik podróży.

Motto

Masz rację lub nie masz racji, nie dlatego, że inni się z tobą zgadzają lub nie. Masz rację ponieważ twoje fakty i rozumowanie są poprawne.

Benjamin Graham

Linki