Pomyślnie zasubskrybowałeś Blog filozoficzny
Wspaniale! Następnie zakończ płatność, aby uzyskać pełny dostęp do Blog filozoficzny
Witamy spowrotem! Logowanie powiodło się.
Success! Your account is fully activated, you now have access to all content.
Success! Your billing info is updated.
Billing info update failed.
Salvador Dali – Miękki autoportret z grillowanym boczkiem

Salvador Dali – Miękki autoportret z grillowanym boczkiem

. 4 min czytania

Obraz „Miękki autoportret z grillowanym boczkiem” to niepokojąca, pomieszana praca. Jakaś dziwna maska, o fantastycznym, wygiętym kształcie. Kolory są ciemne, mroczne. Warto jednak przemyśleć ten obraz, bo zawiera on w sobie głębokie znaczenie.

Jak wygląda przeciętny autoportret? Jego autor maluje siebie, takiego jakiego widzi w lustrze. Tak to się na ogół robi. A co namalował Dalí – maskę. Maskę symbolizującą ukrywanie się, grę aktorską, chowanie prawdziwej tożsamości. Tak jakby mówił „jestem aktorem”. Ale ważne w tym obrazie jest, że ta maska niczego nie przykrywa, za nią nic niema. Czy rozumiecie różnicę? Jeżeli Dali namalował by ciemną postać, którą przykrywa maska, to wskazywałby on tym samym, że jego zachowanie, jego sposób bycia to tylko poza i zgrywa. „Ja tylko udaję”. Ale nie! Za tą maską nic się nie kryje. Nie ma niczego poza maską. Zatem Dali mówi niejako – „ja jestem tą maską. Moje zachowanie jest udawaniem i pozowaniem, ale to właśnie jestem ja!”.

Doprawdy, bardzo dziwaczne wyznanie. Jak to rozumieć? Czy czujecie jak przepaścista jest to idea filozoficzna? Pozwólcie, że wspomogę się gombrowiczowską teorią formy, aby wyjaśnić tą psychologiczną akrobatykę. Otóż Gombrowicz firmował pojęcie formy, które tak tłumaczył:

[…] jak to bolesne zmaganie się człowieka z własną jego formą (co znaczy: z jego sposobem bycia, czucia, myślenia, mówienia, działania, z jego kulturą, ideami, ideologią, hasłami, wiarą… ze wszystkim, w czym on się na zewnątrz objawia).Witold Gombrowicz

Ale zauważcie – Gombrowicz uważał, że istnieje człowiek, jego wnętrze i zewnętrzna forma, czyli to jak on jawi się na zewnątrz. I z tą formą swoją, człowiek stale się zmaga. Pisarstwo Gombrowicza poruszało się po orbicie tego właśnie pojęcia. Jego zamierzeniem było uzyskanie dystansu do tego jak się człowiek jawi na zewnątrz, do formy. Ponieważ to określenie człowieka nigdy nie jest pełne, zawsze stanowi pewne wypaczenie prawdziwej osoby, jego prawdziwej osobowości. „Chciałbym się wypowiedzieć taki jaki jestem, ale nie mogę! Forma mnie wypacza; nie pozwala mi się swobodnie zachowywać i wypowiedzieć!” – to wykrzykuje gombrowiczowski człowiek.

Maska z powyższego obrazu stanowi symbol formy. Zatem Dalí mówi niejako – „ja jestem moją formą, niczym więcej!”. Albo inaczej – „jestem tylko tym co widać na zewnątrz, poza tym nie ma nic!”. O co tutaj chodzi?… Być może to przejaw szaleństwa?… Nie, zobaczycie zaraz, że Dalí był inteligentnym człowiekiem, świadomym samego siebie. Jego szaleństwo było pozą, zgrywą. Byle wariat nie byłby w stanie pojąć tak głębokich koncepcji. Na początku rozważmy ten cytat:

W wieku sześciu lat chciałem zostać kucharką. Kiedy miałem siedem – Napoleonem. Odtąd moja ambicja nie przestawała rosnąć, podobnie jak moja mania wielkości. Gdy miałem lat piętnaście, chciałem być Dalím i zostałem nim.Salvador Dalí

„Chciałem być Dalím”… Czy rozumiecie to „chciałem być”? On wówczas nie był Dalím, ale tylko aspirował do bycia Dalím. Dalím został później. Zatem Dalí, to nie był on sam, ale pewnego rodzaju postać, persona, którą on sobie wymyślił. Być może w jego oczach był to ideał artysty? Być może skonstruował w wyobraźni tą postać, ponieważ sądził, że ona przyniesie mu największe powodzenie? Z powyższego cytatu wynika, że Dalí to jakiś szczyt ambicji, większy od samego Napoleona. Czy była to jego fantazja na temat najwybitniejszego człowieka, jakiego mógł sobie wyobrazić? Trudno to stwierdzić, jasne jest, że nie uważał się ona za tą osobę, ale aspirował aby się nią stać.

To jest klucz do zagadki. To tłumaczy tą maskę z autoportretu. Dalí to wyimaginowana postać, wymyślona forma, maska. I ambicją tego człowieka, jego stałym, usilnym dążeniem było zostać Dalím! Stać się tą maską! Ten obraz stanowi zwierzenie tego wielkiego malarza. To płótno mówi – „udało mi się i w końcu stałem się Dalím!”. Używając terminologii Gombrowicza, ten człowiek wymyślił sobie formę, opracował ją w swoim umyśle i konsekwentnie dążył aby ta stała się jego formą… Wykuł sobie tą zbroję, ale zajęło czasu zanim nauczył się w niej swobodnie poruszać. Kiedy w końcu mu się to udało, stał się jej poddany – do końca życia.

Dalí świadomie kształtował samego siebie. Tak jak wizja poprzedza namalowanie płótna, tak jego rozwój poprzedziło wyobrażenie pewnego człowieka. I konsekwentnie dbał o to aby jego rozwój doprowadził go, do wymyślonego przez siebie wyniku; formy. Ciekawy zabieg, być może przydatny również dla dzisiejszych, młodych artystów?

Pozostają jeszcze do wyjaśnienia inne elementy obrazu. Mrówki – stanowią symbol rozkładu tj.  starzenia. Dalí po prostu był świadom swojej śmiertelności. Laski – gdyby nie one maska by się zapadła, dzięki nim stoi prosto. Stanowią one symbol wsparcia; może chodzić o kobietę, która wspiera w trudnych chwilach, pieniądze, sławę, znajomości. Dalí chce poprzez nie powiedzieć – „nie jestem samowystarczalny, gdyby nie wsparcie innych, to bym się zapadł w sobie”. Boczek – to trudniejsza zagadka. Być może stanowi on przynętę? Grillowany boczek roztacza sobą wspaniały zapach. Czy stanowi on symbol wspaniałej twórczości tego artysty, która przyciąga do niego ludzi?

I pozostała jeszcze jedna rzecz. Spójrzmy raz jeszcze na maskę. Otóż Dalí lubił nazywać się geniuszem, często wspominał jak jest wspaniały. Bez wątpienia był megalomanem. Ale ta maska jest powyginana. Jej kształt jest dziwny. Ogólnie rzecz biorą jest dość brzydka i pokraczna. To nie jest wspaniała, piękna maska. Tak jakby autor tego płótna chciał wyznać, że on dostrzega swoje wady i, że czasami ta rola Dalego, jaką odgrywał, jemu samemu nie przypadała do gustu… a czasami go pewnie po prostu męczyła. Kolejny dowód na to, że Dalí nie był łatwą zagadką.

Michał Sykutera

Pasjonuję się filozofią, ale nie tą ciężką jak hipopotam i toporną jak radziecka ciężarówka. Przeciwnie – tą, która jest przejawem inteligencji, polotu i swobody duchowej wobec spraw najistotniejszych.

Media społecznościowe