Pomyślnie zasubskrybowałeś Blog filozoficzny
Wspaniale! Następnie zakończ płatność, aby uzyskać pełny dostęp do Blog filozoficzny
Witamy spowrotem! Logowanie powiodło się.
Success! Your account is fully activated, you now have access to all content.
Success! Your billing info is updated.
Billing info update failed.
Salvador Dali – Trwałość pamięci

Salvador Dali – Trwałość pamięci

. 7 min czytania

Trwałość pamięci to bodaj najbardziej znany obraz Salvadora Dali. Nie przesadzę chyba, jeżeli stwierdzę, że jest to jedno z najbardziej znanych dzieł sztuki nowoczesnej w ogóle. Dlaczego? Co jest w nim takiego szczególnego?

Jego rozmiary? Poniżej przeciętnej, bo mierzy on zaledwie 24 na 33 centymetry. Zatem niewiele jest większy od kartki papieru A4. A więc może technika malarska? Jest całkiem niezła, ale nie umywa się w tej materii, do późniejszych obrazów mistrza z Figueres. Czy zatem chodzi o jego estetykę? Raczej też nie – po prostu nie jest to piękny obraz. Sekret popularności musi zatem leżeć w jego symbolach i tematyce.

Salvador Dali – Trwałość pamięci (obraz w ramie)

To wyjaśniałoby dlaczego obraz ten nazywany jest często „Miękkie zegary”, zamiast „Trwałość pamięci”. Te miękkie zegary, bardzo charakterystyczne, zdają się pociągać wielu z nas. Ale dlaczego? Odpowiedź na to pytanie dał sam Salvador Dali, w jednym z wywiadów, który zahaczył o jego opinię na temat Amerykanów, mówił:

Amerykanie uwielbiają miękkie zegary. Dlaczego? Ponieważ stale patrzą na swoje zegarki. Zawsze są w pośpiechu, w strasznym nacisku czasu, ich zegarki są straszliwie sztywne, twarde i mechaniczne. Dlatego kiedy Dali namalował pierwszy miękki zegar, był to wielki sukces! Kiedy ten obrzydliwy przedmiot, który minutę za minutą, odmierza nieuchronną sekwencję życia i przypomina o pilnych obowiązkach, nagle staje się miękki jak ser Camembert kiedy jest najlepszy, kiedy zaczyna się rozpływać.

Zdaje mi się, że nie tylko Amerykanie są w uścisku czasu, ale jest to rzecz normalna w dzisiejszych społeczeństwach kapitalistycznych. My Polacy jako jeden z najbardziej zapracowanych narodów w Europie powinniśmy coś o tym wiedzieć. Zegarki narzucają nam twardą dyscyplinę – o tej godzinie musisz wstać, nawet jeżeli nie jesteś wyspany; o tej godzinie masz być w pracy, nawet jeżeli jesteś przemęczony albo po prostu nie chce ci się pracować; w tych godzinach masz takie a takie spotkania; opuścić pracę możesz dopiero o tej godzinie. Zegary są zimne i nieludzkie. Sztywne.

Podobno Dali wpadł podobno na pomysł miękkich zegarów, kiedy przez przypadek pozostawił na słońcu ser Camembert, w kolistym opakowaniu. Okrągły przedmiot skojarzył mu się z zegarem. Ten sztywny i mechaniczny obiekt, który na co dzień terroryzuje tak wielu ludzi, na zasadzie kontrastu, uczynił miękkim, rozpływającym się. Zegar narzuca nam codzienną sztywną rutynę i dyscyplinę, zatem jego miękkość oznacza rozluźnienie narzuconych wzorców – ucieczkę od schematów, odpoczynek.

Salvador Dalí – Topniejący zegar

Czy nie aby dlatego tak wielu z nas wyczekuje weekendu? Wówczas odzyskujemy kontrolę nad własnym czasem, zegar przestaje narzucać nam sekwencję działań. Możemy odpocząć, rozluźnić się. Tak – tego wszyscy pragniemy. I stąd bierze się uwielbienie dla obrazu „Trwałość pamięci”, ponieważ w głębi duszy chcemy obalenia tyranii zegarów. Czy malując ten obraz Dali zdawał sobie sprawę jak bardzo ten symbol będzie rezonował z przeciętnym człowiekiem?

Być może nie – niektórzy komentatorzy wskazują, że Dali malując rozpływające się zegary miał na myśli Teorię Względności wypracowaną przez Einsteina. W teorii tej czas nie jest absolutny, jak wierzono wcześniej, to znaczy nie płynie wszędzie jednakowo. Albert Einstein wykazał, że czas płynie szybciej lub wolniej, zależnie od szybkości ruchu obserwatora oraz położenia w polu grawitacyjnym. Stąd na przykład bierze się paradoks bliźniąt. Jeżeli jedno z nich pozostanie na Ziemi, a drugie wyruszy w długą podróż z prędkością zbliżoną do prędkości światła, to po powrocie tego drugiego na Ziemię ich wiek biologiczny (taki sam podczas wylotu) będzie zupełnie inny. Bliźniak, który pozostanie na Ziemi będzie znacząco starszy. Czas zatem jest relatywny – odmienny dla różnych obserwatorów.

Dali żywo interesował się nauką, jest zatem możliwe, że to w rzeczywistości miał na myśli, kiedy przystępował do malowania obrazu. Osobiście nie przekonuje mnie to wyjaśnienie, jako, że Dali przyznał, że w swoim surrealistycznym okresie twórczości, skupiał się na odmalowywaniu życia wewnętrznego.

Oprócz zegarów na obrazie rzuca się w oczy jeszcze dziwna postać. Monstrum jakieś, amorficzna kreatura. Niektórzy dostrzegają w tej postaci auto-portret Salvadora Dali. Osobiście nie dostrzegam żadnych przesłanek, na potwierdzenie tego. I to mnie drażni, bo powtarzane jest to w większości interpretacji tego obrazu. Nie ma na to żadnych dowodów, żadnej poszlaki, która pozwalałaby na takie wyjaśnienie – a mimo to w bezmyślnym owczym pędzie jest to powielane.

Zygmunt Freud

Moje wyjaśnienie jest inne. Otóż Dali był zafascynowany psychoanalizą Freuda. Wiele można napisać o tej dziedzinie, ale ogólnie rzecz biorą, Freud uważał, że człowiek jest w dużej mierze kształtowany przez nieświadomą część jego umysłu; według jego teorii świadoma część umysłu stanowi zaledwie wierzchołek góry lodowej, której większość – ukryta jest pod taflą wody, niedostępna. Jego własnymi słowami:

Ludzie są po prostu aktorami w dramacie ich własnych umysłów, popychani przez pragnienia, pociągani przez przypadki. Poniżej powierzchni, nasze osobowości reprezentują walkę o władzę, toczące się w głębi nas.

Walka ta toczona jest przez trzech aktorów lub też trzy części na jakie Freud dzielił ludzki umysł – id, ego i super-ego. W skrócie: id stanowi zbiór instynktownych, nieskoordynowanych tendencji; super-ego gra rolę moralizatorską; ego to realistyczna, zorganizowana część, która zajmuje się mediacją pomiędzy id oraz super-ego. Osobiście uważam konstrukt super-ego za sztuczny. Najważniejsza moim zdaniem we freudowskiej psychoanalizie jest dynamika pomiędzy ego a id, tj. pomiędzy instynktowną i irracjonalną częścią, płonącą pożądaniami a częścią zimną, zorganizowaną i konformistyczną. Sam Freud opisywał to w ten sposób:

Znaczenie funkcjonalne ego manifestuje się w fakcie, że normalnie jest ono odpowiedzialne za działanie. Dlatego w relacji do id jest ono jak jeździec, który trzyma w ryzach znacząco większą siłę konia; z tą różnicą, że jeździec stara się to zrobić za pomocą własnej siły, ale ego używa pożyczonych sił. Analogia może być poprowadzona dalej. Jeździec jest zobowiązany do tego aby pokazywać gdzie chce zmierzać; w ten sam sposób ego ma zwyczaj transformowania woli id, tak jakby była ona jego własną.

Dlatego też Freud uważał marzenia senne za bardzo wartościowe. W jego teorii stanowią one przejawy nieświadomych sfer umysłu, które nie są zaburzane przez działalność sfer świadomych. Używając terminologii Freuda podczas snu ego przestaje kontrolować id. Dlatego też stwierdził on, że:

Interpretacja snów stanowi królewską drogę do wiedzy o nieświadomej działalności umysłu.

Wyposażeni w tą podstawową, skrótową wiedzę na temat psychoanalizy, możemy wyjaśnić pochodzenie i znaczenie monstrum na obrazie.

Postać ta przypomina człowieka, ale nim nie jest. Brak jej rąk, nóg. Jest to w gruncie rzeczy sama głowa, ale też przypomina ona bardziej rozlazły worek, niż rzeczywistą głowę. Co może oznaczać takie na wpół ludzkie, amorficzne monstrum? Moim zdaniem reprezentuje ono freudowskie id. Pomyślcie o tym. Brak nóg oraz rąk świadczy, że ono nie potrafi działać, ani się poruszać. I rzeczywiście to nie jest jego rola, ponieważ tą piastuje ego. Jeśli chodzi o tą rozlazłą, amorficzną formę – czy aby nie jest to nawiązanie do faktu, że id jest niezorganizowane, instynktowne? Że stanowi irracjonalną, prymitywną siłę? Jestem przekonany, że właśnie to miał na myśli Salvador Dali, malując tą postać.

Monstrum śpi. Jak zauważyliśmy powyżej, marzenia senne są bardzo ważnym elementem psychoanalizy. Poprzez ich interpretacje psychoanalityk ma nadzieję na dotarcie do nieświadomości pacjenta. Jak wyjaśniliśmy wcześniej – podczas snu, organizująca działalność ego ustaje, a zatem id może manifestować się bezpośrednio. Dlatego też marzenia senne są często tak dziwaczne i fantastyczne. I scena, którą widzimy na tym obrazie jest sceną z marzeń sennych. Po części jest ona rzeczywista i przypomina codzienne doświadczenia, ale ma też elementy fantastyczne, nierealne. Śpiąca postać posłużyła malarzowi po prostu do wskazania, że to obrazek wprost z marzeń sennych, które z kolei są manifestacją id, z pominięciem ego. Tak moim zdaniem należy wykładać ten obraz.

Ale jak odnieść do takiej interpretacji tytuł obrazu tj. „Trwałość pamięci”? Otóż marzenia senne i pamięć są ze sobą powiązane. Według psychologów tylko niewielka część marzeń sennych jest zapamiętywana. Większość z nich ulatuje… i po przebudzeniu, nie zdajemy sobie sprawy z tego, co wyprawiał nocą nasz umysł. Jest to jeden z najlepszych przykładów tego jak nietrwała potrafi być pamięć. Do tego należy dodać, że zegary, które zdominowały ten obraz wskazują na pojęcie czasu, który jest wrogiem pamięci. Im dalej w czasie coś się wydarzyło, tym na ogół pamiętamy to słabiej. Czas powoduje, że mgła się zagęszcza i dostrzegamy coraz mniej przeszłości – szczególnie zacierają się szczegóły.

Jeśli chodzi o tło, to zostało ono namalowane na podstawie zatoki Port Lligat, gdzie wychowywał się Dali. Uwielbiał on te krajobrazy, ale też stanowiły one świetne tło dla scen na większości jego obrazów.

Jeszcze jeden mały detal – zegar w lewym dolnym rogu obrazu, który obsiadły mrówki. Co oznacza? Akurat ten zegar nie jest miękki, jest sztywny. Zatem symbolizuje on nieuchronnie upływający czas. Jako, że mrówki stanowią symbol rozkładu, to wnioskować można, że w całości jest to symbol starzenia się.

Salvador Dali – Trwałość pamięci (detal)

Aby mi nie zarzucono, że interpretację w oparciu o psychoanalizę wyssałem z palca, zacytuję Salvadora Dali, który powiedział:

W okresie surrealistycznym, pragnąłem stworzyć ikonografię świata wewnętrznego i świata cudowności, mojego ojca Freuda. Dzisiaj świat zewnętrzny, świat fizyki, przewyższył świat psychologii. Dzisiaj moim ojcem jest dr. Heisenberg.

Jako ciekawostkę załączam jeszcze jeden cytat, tym razem autorstwa Zygmunta Freuda. W jednym ze swoich listów napisał:

Byłem skłonny uznawać surrealistów za kompletnych głupców, ale ten młody Hiszpan z jego szczerymi, fanatycznymi oczami oraz niewątpliwie mistrzowską techniką, zmienił moje zdanie.

Zapytacie – skąd Freud wiedział jakie oczy ma Dali? Otóż obaj panowie spotkali się. Ale o tym kiedy indziej.

Michał Sykutera

Pasjonuję się filozofią, ale nie tą ciężką jak hipopotam i toporną jak radziecka ciężarówka. Przeciwnie – tą, która jest przejawem inteligencji, polotu i swobody duchowej wobec spraw najistotniejszych.

Media społecznościowe